poniedziałek, 12 maja 2014

One

Powolnym krokiem zmierzałam wraz z Alex - z moją najlepszą przyjaciółką, po nowy kubeczek z trunkiem. Cały dom był przepełniony pijanymi, ocierającymi się o siebie ludźmi. Byłyśmy jednymi z nielicznych które wyglądały w miarę trzeźwo i nie wlewały w siebie litrów alkoholu. Weszłyśmy do pomieszczenia, które wydawało się być kuchnią, na szczęście nasze przypuszczenia były trafne. Dom ten znałyśmy doskonale, ponieważ wcześniej bywałyśmy tu dosyć często, jednak gdy jest syf i wiele osób ciężko rozpoznać gdzie co się znajduję. Szybkim ruchem zgarnęłyśmy z blatu kuchennego 2 dość sporej wielkości kubeczki. Wychodząc z pomieszczenia wymieniłyśmy parę uśmiechów ze studentami, którzy wydawali się być napaleni, jednak nie znaleźli dziewczyny która pójdzie z nimi do łóżka. Spowodowało to przy śpieszenie naszego tępa. Zrobiłyśmy to by uniknąć ich głupich podtekstów, które podniecają tylko dziewczyny o dość niskiej inteligencji. Tak...niestety są tu i takie siedzą na kanapie i zniecierpliwieniem czekają na jakiś "gorący towar". Przed samymi drzwiami kierującymi wprost na basen znajdujący się na tyłach domu wpadłyśmy na jakiegoś chłopaka. Kiedy zwrócił swoją twarz ku moim oczom zauważam wredny wyraz twarzy, z którym męczę się codziennie w szkole. To był Lucas. Od kiedy pamiętam NIGDY za sobą nie przepadaliśmy. Alex tak samo jak ja uważała go za błazna z wielkim ego. Gdy zjechałam go od góry do dołu, zwróciłam uwagę na okropny wygląd. Nigdy nie ubierał się schludnie jednak to co zobaczyłam... jednym słowem przerósł samego siebie. Jego oczy były przekrwione, a jego twarz była pokryta kropelkami potu. Włosy - potargane we wszystkie strony a czarne rurki które stanowiły nieodłączny element jego garderoby były przetarte w każdym możliwym miejscu. Spoglądając na minę mojej przyjaciółki, z łatwością mogłam odczytać z jej wyrazu twarzy, że zadaje sobie pytanie czy nie wstydzi się swojego wyglądu. Moje przemyślenia przerwał śmiech bruneta. Na co bez wahania odprarła Alex: - Zejdź nam z drogi idioto! - Oczywiście słoneczko, jeśli tylko pójdziesz ze mną do pokoju. Akurat ten na lewo jest wolny... Słyszałem że jesteś w tym dobra. Rzuca, z czego jest niezmiernie dumny. Patrząc na niego zastanawiam się, czy gdzieś na świecie jest jeszcze większy idiota. Alex nie zbliżyłaby się do niego nawet na centymetr, jak większość NORMALNYCH dziewczyn. Nie był on idelanym typem chłopaka, o którym marzą dziewczyny. Ciemnowłosa nie chiciała ciągnąć rozmowy prowadzącej do nikąd z natrętnym chłopakiem, spojrzała na niego z pogardą, wzięła mnie za rękę i skierowałyśmy się w stronę pobliskiemu lasu. Nie zwracałyśmy uwagi na późną porę i to że oddalamy się od miejsca imprezy. Spotkanie Lucasa, zepsuło nam całą zabawę, więc nie widziałyśmy sensu by tam zostać. Byłyśmy tylko obiektem jego głupich żartów i docinek. Szłyśmy dosyć długo. Byłyśmy wystarczająco daleko by spokojnie usiąść na kamieniach. -Otwieramy? - Zapytała dociekliwie podnosząc do góry szklaną butelkę w której znajdowała eis wódka - Tak...Mam trochę wyrzuty sumienia że poszłam na imprezę, zamiast spędzić czas z Taylor'em. Kończąc te słowa spojrzałam na swoje czarne trampki... Czułam się okropnie. Chciałam do niego wrócić. Fakt, że widzimy się co najmniej 3 razy dziennie, jednak to i tak mało. Taylor jest przesłodki ma ciemne włosy i piękne migoczące oczy. Jego charakter byłby idealny gdyby nie zachowywał się czasami jak moi rodzice i chciał mieć mnie na wyłączność. Może to jest spowodowane tym, że niedługo zaczyna studia i chciałby się mną nacieszyć, mieć mnie przy sobie. Mimo to bardzo go kocham. Będę tęskniła za jego niespodziewanymi wizytami, czarującym uśmiechem, czułymi pocałunkami oraz jego ramionami które przytulają jak nikt inny. - Nie przesadzaj ostatnio nie masz dla nikogo czasu, rozumiem że Taylor niedługo wyjeżdża, ale mogłabyś mi poświęci trochę uwagi.To jakiś cud, że udało mi się Cię wyciągnąć na tą imprezę. Po tych słowach zapadła niezręczna cisza... Nie widziałam co powiedzieć wiem, że miała rację. Ostatnio liczył się tylko on... bałam się go stracić, jednak nie chcę też stracić jej. Zawsze jest przy mnie kiedy tylko tego potrzebuję więc powinnam okazać jej choć trochę zainteresowania... Zasługuje na to. W pewnym momencie usłyszałam jakiś bełkot : -hm.... Katy mogę Ci zadać jedno pytanie? - No jasne! Tylko proszę nie wytykaj mi tego co zrobiłam źle. Wiem, że przesadzam. Przepraszam... ja tylko... - Dobra zapomnijmy o tym. Emm... Katy czy ty to już robiłaś z Taylor'em? - Proszę Cię... nie rozmawiajmy o tym. Rzuciłam zakłopotane spojrzenie. Miałyśmy poczekać z tym na odpowiedni moment i przyznać się do popełnionego czynu, ale nie potrafiłam... Wiedziałam, że tego by nie poparła. Wiedziałam jakie Taylor ma potrzeby... Szczerze mówiąc trochę tego żałuję. Spoglądając kątem oka na zawiedzioną i wkurzoną przyjaciółkę usłyszałam czyjeś kroki. Jednakże uznałam, że mam przywidzenia, od zbyt dużej ilości alkoholu. Nie podejrzewałam, że ktokolwiek miałby ochotę przejść się w stronę ciemnego lasu, oddalonego spory kawałek od domu Thomasa. Gdy razem z Alex sączyłyśmy kolejnego łyka z prawie pustej już butelki,usłyszałam za swoimi plecami szmer. Serce mi stanęło... Spodziewałam się dosłownie wszystkiego, jednak nie podejrzewałam, że był to Lucas. Gdy zarzucił swój żałosny śmiech byłam całkowicie pewna, że jego fałszywe ciało stoi tuż koło nas. - Cześć słoneczka! Moja mina zrzedła, a Alex puszczała mu piorunujące spojrzenie. Miałam przeczucie,że coś złego z tego wyniknie. Jednak to przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Stał oparty o pobliski kamień. Jego oczy w ciemności świeciły bardziej kurewsko niż zwykle. Na twarzy miał zadziorny uśmieszek a ręce skrzyżowane na "klacie", cokolwiek tam się znajdowało chyba mogę tak to nazwać. - Miło was spotkać. postanowiłem się trochę przejść a tu proszę....Zaskoczyłyście mnie. Przez cały czas czytałam jego głupkowatą ironię. Uświadomiłam sobie, że musiał nas obserwować jak wychodziłyśmy z imprezy. Zaniepokoiło mnie to, kto wie co może temu idiocie strzelić do głowy. Może zabrał zabrał ze sobą kolegów? W mojej głowie gromadziło się wiele podejrzeń. Gdyby nie fakt, że znajdujemy się w Bóg wie jakim lesie oddalonym od wszystkiego wcale nie wywarłoby to na mnie większego wrażenia... Gdy Alex zobaczyła mój niepokój zbliżyła się do mnie, jednak zachowała przyzwoitą odległość żeby nie poznał, że jesteśmy trochę przestraszone. Gdy ona zaczynała coś mówić, zauważyłam jego "świtę". Tak jak myślałam jego odwaga nie pozwoliłaby mu przyjść tu samemu. Jego koledzy wyłonili się za mrocznych drzew. Wyglądało to jak z jakiegoś tandetnego horroru... Przez ten czas zwróciłam zbyt dużą uwagę na ich zachowanie niż na to co mówiła Alex. Widać, że poddenerwowana nie zauważyła nowych gości, więc lekko szturchnęłam ją łokciem. Kiedy zauważyła umięśnionych chłopaków wyglądała na zdziwioną. Szczerze mówiąc może i byli umięśnieni, ale tak jak Lucas nie mieli szególnego wyglądu. Jednak trzeba przyznać, że czasem nie byli tacy wredni... - Więc chciałem, Ci coś za proponować. - NIE NIE NIE i jeszcze raz NIE! Cokolwiek masz na myśli moja odpowiedź będzie negatywna. - Kicia...Nie krzycz tak bo nie ładnie, nie wolno zakłócać ciszy w lesie. Wracając do tematu byłbym zapomniał. Twoja koleżanka odmówiła, ale ty może się zgodzisz, chciałbym się z tobą trochę zabawić. Automatycznie rzuciłam w jego stronę obelgę i broniłam się, że ma chłopaka. Dobrze wiedział jaka będzie moja odpowiedź, pomogło mu to w prowadzeniu rozmowy, mógł w końcu przejść do punktu kulminacyjnego. - Jesteś tego pewna? Zatoczył wokół mnie i mojej przyjaciółki kółko. Alex patrzyła na niego i próbowała rozszyfrować... - Przeczytaj sms. A i pamiętaj jeżeli chcesz zawsze będziesz mogła skorzystać z mojej propozycji tylko włóż na siebie coś fajnego i nie płacz. Nie lubię gdy potem pościel jest mokra.
o czym ty mówisz?-Wbiłam wzrok w niego-jaki sms? No zobacz-ponaglał mnie, opierając się o kamień i śmiejąc się bezczelnie. Dokładnie zaczęłam przeszukiwać każdą kieszeń moich spodni w poszukiwaniu telefonu gdy tylko na niego natrafiłam szybko odblokowałam ekran i zaczelam czytać wiadomość której twórca byl mój chlopak Taylor
"Nie obchodzi mnie to jakie wytłumaczenie na to znajdziesz. To co zrobiłaś przerasta wszystko. Nie mam zamiaru już sie z tobą spotykać. Jutro wyjeżdżam do Sydney i nie chce żebyś się ze mna kontaktowała."
Po kilku krotnym przeczytaniu smsa nie mogłam wydusić z siebie słowa. Co tak właściwie sie stalo? Czy wlasnie chlopak mnie rzucił? Spojrzałam jeszcze raz na wiadomość a złość momentalnie we mnie wzrosła. Wiedziałam co jest grane, ten frajer Lucas Musiał nagadać mu jakichś głupstw. Bez zastanowienia sie ruszyłam w stronę chłopaka, miałam ochotę rozwalić mu głowę. -co ty mu do cholery powiedziałeś?!-krzyknęłam prosto w jego twarz. Nawet w takim momencie chłopak się smial. Co z nim nie tak? -ohh, nic nie musiałem mówić żeby z tobą zerwał-jego każde słowo było przesączone jadem. Oddychałam głośno i nie równo, w tamtym momencie nie mogłam sie opanować. Rzuciłam sie na Lucasa ale po chwili zostałam od niego odciągnięta przez jego świtę. Gdzieś za mna ciągle słyszałam prośby Alex o zaprzestanie próby uderzenia bruneta. -puśćcie mnie!-próbowałam wyrwać sie z mocnego uścisku kolegi Lucasa. Chłopak byl nie wzruszony moim zachowaniem, stał prosto a na jego twarzy ciągle widniał uśmieszek. Do moich oczu zaczęły napływać łzy, nie wiedziałam co zrobić dotarło do mnie ze naprawdę straciłam Taylora a co najgorsze nie miałam pojęcia czemu to sie stało. -czemu mi to robisz?-wybełkotałam przez łzy które zaczęły mi spływać po za czerwienionych policzkach. -puść ją! nie jest wam wstyd ze doprowadziliście ją do takiego stanu?!-Alex szarpnęła blondyna trzymającego mnie za ramie. Chłopak wymienil spojrzenie ze swoimi kolegami po czym odsunął się ode mnie. -co ona ci takiego zrobiła ze ciągle utrudniasz jej życie!?-przyjaciółka przestała sie kontrolować i zaczęła uderzać w tors Lucasa. Nigdy jej jeszcze nie widziałam tak wściekłej-jak możesz być takim skurwielem! -Alex...chodź-próbowałam do niej jakoś dotrzeć ale jej krzyki wszystko zagłuszały -Alex do cholery! Idziemy!-wydarłam się tak ze w końcu zapadła cisza a brunetka odskoczyła od chłopaka i podeszła do mnie. -on nie ma prawa cię tak traktować-wysyczała przez zęby. Jej ciało się trzęsło a oczy płonęły. -daj spokój nic z tym nie zrobisz...-spojrzałam zaszklonymi oczami na nią. Przeskakiwała z nogę na nogę a po chwili zastanawiania złapała mnie za rękę i pociągnęła w nieznanym nam kierunku. -nie mogę uwierzyć w to że jest takim idiotą-ciągnęła mnie ciągle za rękę i wydzierała sie. Przestałam jej słuchać i zaczęłam rozpaczać. Mój cichy płacz zamienil sie w szloch. Nie wiedziałam co takiego zrobiłam Lusacowi ze robi takie rzeczy. Zawsze starałam sie ignorować jego komentarze nawet próbowałam byc dla niego mila przez jakiś czas ale to i tak nic nie dalo. Czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie? Z zamyślenia wyrwał mnie głośny dźwięk. Gwałtownie z Alex odwróciliśmy się, błądziłyśmy wzrokiem po lesie w celu znalezienia miejsca z którego dochodzi dźwięk. Zrobiłam kilka kroków do przodu a Alex została za mną -Kate nie idz tam-pisnęła przerażona. Nie zwracając uwagi na jej prośbę skierowałam sie w stronę pobliskiego wąwozu. Czułam że zaraz ktoś na mnie wyskoczy z nożem i będzie chciał mnie pokroić na male kawałeczki, dzieje sie tak tylko w filmach więc zaczęłam odganiać te myśli ze swojej glowy. Za sobą słyszałam ciche kroki Alex, ciągle coś pod nosem mówiła ze to naprawdę nie jest dobry pomysł wchodzić w głąb lasu. -Alex zamknij sie próbuje znaleźć miejsce z którego dochodził ten dźwięk-zwróciłam sie do niej i przyłożyłam swoją lodowatą rękę do jej ust -to pewien Lucas robi sobie z nas żarty-wyszeptała. Po kilku minutowym marszu znalazłyśmy się w wąwozie. -matko boska!-wrzasnęła brunetka-popatrz tam Kate! Gdy zwróciłam sie w stronę wielkiego rowu zamarłam. Jakaś postać leżała nieruchomo, włosy miała potargane a ubrania podarte. -to Lucas...-wybełkotała Alex Na moim nadgarstku poczułam mocny uścisk, nie wiedziałam co sie dzieje. Obcy mężczyzna trzymam moje ręce i nakładał na nie kajdanki. -jesteście podejrzane o zabójstwo Lucasa Johnsona, pójdziecie teraz z nami-mezczyzna w mundurze mial ostry głos, wydawal sie byc groźny. -my nic nie zrobiłyśmy! To jest jakieś nie porozumienie!-krzyczała Alex. Obydwie zostałyśmy wprowadzone do radiowozu. Na miejsce zdążyło juz się zjechać kilka innych radiowozów, karteka i stado gapiów która nie miala nic ciekawszego do roboty tylko patrzenie na to wszystko. Byłam nadal w szoku, nie dotarło do mnie to co sie stało,...cialo Lucasa, policja, oskarżenie... Oparłam głowę o szybę i jedyne na co było mnie w tamtym momencie stać to cichy płacz.

********

No więc tak ten FF piszą dwie osoby- Alex i Kate. Jest nam dosyć ciężko pisać bo każda ma inne pomysły ale dajemy radę. Jest to nasz pierwszy wspólny ff. Wcześniej pisałyśmy swoje ff ale po pierwszych 2/3 rozdziałach rezygnowałyśmy ale teraz mamy zamiar pisać nawet jeśli nie będzie nam wychodziło. Nie mamy takiego talentu do pisania jak autorka Cienia,Dangera lub Aftera ale chcemy spróbować :) Mamy nadzieję że przez tonauczymy się o wiele lepiej pisać. Jeśli wam się podobało lub macie jakieś zastrzeżenia prosimy pisać w komentarzach lub na nasze twittery xx
Alex:@imcalledalex
Kate:@MyDearCon

2 komentarze:

  1. Jezu to jest takie genialne, dawać mi szybko następny rozdział !

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :) Zostałaś nominowana do Liebster Awards http://superstar-fanfiction.blogspot.com/2014/05/liebster-award_17.html

    OdpowiedzUsuń